Rozdział 6
Po dwóch sygnałach odebrał.
- Lisa? – zapytał zaspany.
(...)
– Ktoś jest w moim domu.
- Jak to jest w… - powiedział zdziwiony, ale nagle w tym samym momencie klamka zaczęła się poruszać. Pisnęłam do słuchawki
– On chce tu wejść.
- Gdzie jesteś? – zapytał ożywiony.
- W łazience.
- Już lecę – usłyszałam jakąś krzątaninę i oddech Luke’a – Nie rozłączaj się, dobrze? Ciągle ze mną rozmawiaj.
Kiwnęłam głową, a potem zdałam sobie sprawę, że przecież on mnie nie widzi.
- Yhym – mruknęłam.
Klamka przestała się ruszać.
- Chyba się wycofuje – odparłam – Nie wiem czego on chce. Zdemolował mi całe mieszkanie! – dodałam oburzona.
- Zaraz tam będę.
- Drzwi będą otwarte – mruknęłam niezadowolona.
Nagle mój telefon zapikał. Spojrzałam się na ekran z przerażeniem.
- Mamy problem – odparłam – Bateria mi pada.
- Kurwa – zaklął. Przez słuchawkę słyszałam jego ciężki oddech.
Stanęłam na środku łazienki, nasłuchując odgłosów z zewnątrz. Nagle moją uwagę przykuło lustro.
- Cholera – mruknęłam, niedowierzając.
- Co? – zawołał do słuchawki z przerażeniem – Co się sta…
Mój telefon nie wytrzymał, wyłączył się. Opuściłam rękę, tracąc całą energię. Lustro było zaparowane, a na nim było napisane.
„Podoba się zabawa?
Dobrze, bo mam takich więcej.
E.”
Upadłam wykończona na posadzkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz